piątek, 18 marca 2011

Szkolenia Fundacji MaMa dla kobiet zakładających własny biznes

Ponad 30 proc. kobiet w Polsce prowadzi własny biznes. Dla wielu młodych mam założenie firmy to szansa powrotu na rynek pracy, jednak wiąże się z tym wiele problemów. Jak je pokonywać uczy w swojej najnowszej kampanii, zainaugurowanej w czwartek, Fundacja MaMa.
Fundacja zaczyna cykl warsztatów dot. prowadzenia własnej firmy, radzenia sobie z przeszkodami, godzenia biznesu z życiem rodzinnym. Informacje o planowanych spotkaniach można znaleźć na stronie www.fundacjamama.pl". Bardzo duża grupa aktywnych matek prowadzi swoje małe biznesy, do których zainspirowały je dzieci - to często małe sklepiki (z zabawkami, odzieżą, biżuterią, różnego rodzaju gadżetami), niszowe wydawnictwa, firmy doradcze, cateringowe" - powiedziała PAP wiceprezeska Fundacji MaMa Patrycja Dołowy. Dodała, że niektóre z tych inicjatyw są świetnym sposobem na godzenie życia zawodowego z rodzinnym.
Podkreśliła, że otwarcie własnego biznesu często rozwiązuje problemy z nierównym traktowaniem w pracy ze względu na płeć i sytuację rodzinną. "Są jednak i złe strony samozatrudnienia kobiet - zbyt często przemilczane - gdy nakłania się kobiety do tego typu aktywności zawodowej" - dodała Dołowy. Zaznaczyła, że bardzo częstym powodem samozatrudnienia kobiet w Polsce jest outsourcing. "Wykonuje się tę samą pracę dla tego samego pracodawcy, ale jako firma. Pracodawca jest wtedy zwolniony od wszelkiej odpowiedzialności związanej z urlopami macierzyńskimi, wychowawczymi, na opiekę, bo samozatrudniona osoba sama płaci swoje składki i sama decyduje, czy będzie pracowała czy nie. Kobiety są często zmuszane do przejścia na samozatrudnienie" - podkreśliła Dołowy.Dodała, że dużą barierą dla prowadzących firmy kobiet jest brak dostatecznych informacji o przysługujących im prawach. "Niewiele kobiet wie na przykład, że przysługuje im zasiłek macierzyński, jeśli płaciły wcześniej składkę. Niestety zasiłek wychowawczy nie dotyczy osób samozatrudnionych - tak więc osoba mająca swoją firmę, jeśli decyduje się na urlop na opiekę, jest to dla niej okres bezskładkowy" - powiedziała Dołowy. W jej opinii barierą jest też ogrom czasu, jaki trzeba poświęcić na własną działalność. "Wbrew mitom, prowadzenie własnej firmy nie zawsze sprzyja godzeniu życia zawodowego z rodzinnym" - zaznaczyła.

Źródło: PAP

Urlop ojcowski nie dla ojców?

Żaden z 29 tys. ojców pracujących w firmach skontrolowanych przez Państwową Inspekcję Pracy nie skorzystał z przysługującego mu urlopu macierzyńskiego.
Mężczyźni nadal rzadko wykorzystują przysługujące im uprawnienia rodzicielskie. Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że w ubiegłym roku żaden z pracowników 660 skontrolowanych pod tym kątem firm nie skorzystał z części urlopu macierzyńskiego. Ojcowie mają do niego prawo w razie, gdy po 14. tygodniu urlopu z pozostałej części zrezygnuje matka dziecka.Niewielu mężczyzn decyduje się też na wykorzystanie urlopu ojcowskiego.
W ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy ubiegłego roku z uprawnienia tego skorzystało tylko 6 proc. uprawnionych pracowników. Zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy do nowych uprawnień rodzicielskich przyzwyczają się natomiast firmy. W ubiegłym roku tylko jeden z 660 pracodawców odmówił udzielenia urlopu ojcowskiego w terminie zgłoszonym przez pracownika.
Tylko jedna firma nie udzieliła też podwładnemu dodatkowego urlopu macierzyńskiego, który przysługuje pracującym rodzicom od 2010 r.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

środa, 16 marca 2011

Ofiara pigułki gwałtu to... problem

Kobieta, której ktoś podał tabletkę gwałtu lub inną tego typu substancję, a która boi się, że mogła zostać wykorzystana, nie zostanie w nocy zbadana przez ginekologa. Nikt nie zrobi jej też badań krwi i moczu, które są jedyną nadzieją na udowodnienie, że coś jej podano. Musi najpierw zgłosić na policji gwałt. I nie szkodzi, że w takiej sytuacji może gwałtu w ogóle nie pamiętać! Badania bez zgłoszenie nie ma i koniec.
22-letnia Martyna z Poznania przeżyła to kilka dni temu. Gdy dobę po tym, jak nowo poznany mężczyzna wsypał jej coś do napoju, a następnie wykorzystał, zaczęła jeździć po poznańskich szpitalach, w każdym kolejnym odmawiano jej badania. Tłumaczenie? "Takie są procedury, nie my je wymyślamy".

W szpitalu przy ul. Polnej 22-latce odmówiono nawet badania, za które chciała zapłacić. Zgodzono by się na to, gdyby... nie była ubezpieczona w NFZ!

Poznanianka zdecydowała się w końcu zgłosić gwałt, którego nie była pewna, na komisariacie. Tam nie zaproponowano jej nie tylko przesłuchania przez kobietę i pomocy psychologa, ale nawet kubka wody czy herbaty. W dodatku policyjny protokół okazał się nieczytelny (więc musiała być przesłuchiwana raz jeszcze), a policjant nie wystawił jej skierowania na badanie krwi i moczu, przez co musiała wracać na komisariat. - To wystarczy, żeby złożyć skargę, która zostanie zbadana przez odpowiednie komórki - mówi Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.

polska the times głos wlkp.

GUS: najwięcej kobiet pracuje w ochronie zdrowia i opiece społecznej - za DGP

Najbardziej sfeminizowane dziedziny gospodarki to: ochrona zdrowia i opieka społeczna; branże opanowane przez kobiety to pośrednictwo finansowe, hotelarstwo i gastronomia; najmniej sfeminizowany sektor to inżynieria, procesy produkcyjne i budownictwo - wynika z danych GUS.

Zawody, w których w większości pracują kobiety stają się mniej prestiżowe i mało atrakcyjne dla mężczyzn, w branżach zdominowanych przez kobiety są też niższe płace - podkreślają pomysłodawcy kampanii "Godzenie ról rodzinnych i zawodowych", realizowanej przez rządowe Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich.

Zwracają też uwagę, że feminizacji podlegają często zawody, które umożliwiają godzenie pracy zawodowej z obowiązkami domowymi. Według badań zrealizowanych w ramach kampanii, najważniejsze oczekiwania kobiet wobec pracodawcy nie dotyczą wysokich zarobków, lecz stabilnej formy zatrudnienia (umowa na czas nieokreślony), dotrzymywania warunków umowy, a także bezpieczeństwa zatrudnienia, z naciskiem na świadczenia socjalne i emerytalne. W konsekwencji następuje społeczna akceptacja podziału zawodów na kobiece i męskie, przy czym zawody sfeminizowane przyciągają coraz więcej kobiet, choć wiążą się z niskimi płacami.

Jak wynika z danych GUS, w 2010 r. najbardziej sfeminizowanymi sektorami gospodarki narodowej były: ochrona zdrowia i opieka społeczna, gdzie na 550 kobiet przypadało 110 mężczyzn i edukacja - 575 kobiet na 153 mężczyzn. Najmniej sfeminizowaną dziedziną gospodarki jest inżynieria, procesy produkcyjne i budownictwo - na 4892 mężczyzn przypada 1165 kobiet. Ponadto, branże opanowane przez kobiety to pośrednictwo finansowe oraz hotelarstwo i gastronomia.

Z badań przeprowadzonych w ramach kampanii wynika, że pracownikowi płci męskiej przypisuje się takie cechy, jak odporność na zmęczenie i stres, umiejętność pracy pod presją czasu, dyspozycyjność, konsekwencja i kreatywność, podczas gdy kobiety uważa się przede wszystkim za systematyczne, szybko uczące się i posiadające duże zdolności komunikacyjne. Co ciekawe, przekonanie takie dominuje nie tylko w środowisku pracodawców, lecz także wśród pracowników.

Organizatorzy kampanii podkreślają, że utrwalanie stereotypów poprzez nienaturalną przewagę kobiet w danym zawodzie jest zjawiskiem niekorzystnym nie tylko dla pracowników obu płci, ale i dla ich otoczenia. Przykładem może być sfeminizowany zawód nauczyciela: w badaniach nad autorytetem nauczyciela przeprowadzonych przez Małgorzatę Bednarską z Uniwersytetu Wrocławskiego większość uczniów gimnazjów stwierdziło, że obecność mężczyzn w szkole poprawiłaby atmosferę, wprowadziłaby potrzebne urozmaicenie. Aż 76 proc. dziewcząt i 83 proc. chłopców oceniło, że w szkole jest lepiej, gdy mają także nauczycieli mężczyzn. Uczniowie wskazali też konkretne przedmioty, które łatwiej im przyswoić, gdy są nauczane przez mężczyzn: m.in. geografia, matematyka, wiedza o społeczeństwie. Potrzebę równowagi płci w szkole podkreślają same nauczycielki, wskazując na wartość mężczyzny w kwestiach wychowawczych, dyscyplinarnych i organizacyjnych.

Organizatorzy kampanii przekonują, że choć kobiety stopniowo zaczynają podejmować pracę w zawodach typowo męskich, ich prestiż z tego powodu nie maleje. Przykładem może być zawód chirurga, w którym, zgodnie z danymi Towarzystwa Chirurgów Polskich, choć nadal dominują mężczyźni, pojawia się coraz więcej kobiet (w Polsce pracuje ok. 1,5 tys. chirurgów kobiet, czyli tylko 5 proc. wszystkich lekarzy tej specjalności).

Projekt "Godzenie ról rodzinnych i zawodowych" realizowany jest przez Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich przy współpracy Departamentu Analiz Ekonomicznych i Prognoz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Jego celem jest propagowanie polityki rodzinnej sprzyjającej godzeniu ról. Badanie zrealizowano w dniach 15 lipca - 15 września 2009 r., z respondentami - wśród których były m.in. rodziny, eksperci oraz przedsiębiorcy.

Źródło: PAP

DGP - Kobiety w "męskich" zawodach

Budownictwo, transport, gospodarka magazynowa czy przetwórstwo przemysłowe to branże, które od początku swego istnienia kojarzone są głównie z pracą mężczyzn. Czy na przestrzeni ostatnich lat sytuacja się zmieniła? Czy istnieje szansa, by tzw. „zawody męskie” stały się w przyszłości choć po części „zawodami kobiecymi”?

Krótko o życiu zawodowym kobiet w Polsce

Temat życia zawodowego polskich kobiet nie istniał oficjalnie przez wiele setek lat. Powód był prosty – kobiety zajmowały się domem i dziećmi i to była ich główna rola społeczna. Dopiero w 1894 roku trzy pierwsze kobiety rozpoczęły studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i oficjalnie próbowały budować swoje ścieżki kariery. Szesnaście lat później, czyli w 1910 roku, kobieta po raz pierwszy otrzymała pracę w Banku Handlowym w Warszawie. Dużym przełomem był rok 1952, kiedy to w Nowej Konstytucji zagwarantowano polskim kobietom i mężczyznom równe prawa we wszystkich dziedzinach życia, w tym takie samo prawo do pracy i wysokości wynagrodzenia. Teoria wyglądała więc idealnie. Praktyka wyraźnie odbiegała od zapisów konstytucyjnych. Kobiety wszakże z biegiem lat pracowały w coraz większej liczbie branż, jednak zdecydowanie przeważały tu posady wymagające wykształcenia humanistycznego (np. nauczycielstwo) czy medycznego (pielęgniarstwo). Kobiety rzadko awansowały na stanowiska kierownicze i pracowały w zawodach technicznych czy logistycznych. Powróćmy jednak do kluczowego tematu, czyli…

Sytuacja zawodowa kobiet w XXI wieku

Według danych GUS opublikowanych w raporcie „Aktywność ekonomiczna ludności Polski”, liczba zatrudnionych w Polsce mężczyzn i kobiet wynosiła w III kwartale 2009 roku odpowiednio: 8836 tys. oraz 7190 tys. Kobiet w Polsce pracuje więc o 1646 tys. mniej niż mężczyzn. Najczęściej zajmują one stanowiska w handlu (1283 tys.) oraz przetwórstwie przemysłowym (1023 tys.). Nie są to jednak typowe branże kobiece - równie dużo pracuje tam mężczyzn. Jest ich odpowiednio 1040 tys. w handlu oraz 2073 tys. w przetwórstwie przemysłowym.

W jakich zatem branżach widać największe różnice w zatrudnieniu obu płci? Na pierwszy plan wychodzi budownictwo. Pracuje tu 66 tys. kobiet, czyli zaledwie 4,9% ogółu zatrudnionych. Mężczyzn zatrudnionych jest 19-krotnie więcej, czyli 1274 tys.

Nieco lepszą sytuację widzimy w sektorze Transport i gospodarka magazynowa. Pracuje tu 187 tys. kobiet, co stanowi niespełna 21,3% ogółu zatrudnionych. Mężczyzn pracuje tu o prawie 3,7 raza więcej niż kobiet. Co ciekawsze, liczba ta w 2009 roku z kwartału na kwartał się powiększała. W I kwartale w Transporcie i gospodarce magazynowej pracowało 3,4 raza więcej mężczyzn niż kobiet, w II kwartale była to już 3,65 raza więcej.

Czy można zatem zaryzykować stwierdzenie, że „męskie branże” coraz bardziej izolują się od tzw. płci pięknej? Analiza danych GUS skłania do wysnucia takich wniosków, w rzeczywistości jednak istnieją firmy, które nie obawiają się zatrudniać kobiet i z roku na rok zwiększają ich liczbę. Do takich firm należy ROHLIG SUUS Logistics - jeden z czołowych operatorów logistycznych w Polsce, oferujących kompleksowe rozwiązania w zakresie spedycji i logistyki. Od 2006 roku ROHLIG SUUS Logistics sukcesywnie zwiększa liczbę kobiet w zespole. Na koniec roku 2006 kobiety stanowiły 29,2% wszystkich zatrudnionych. W 2009 roku liczba ta wzrosła i wyniosła już 32,4%, czyli o 11,1% więcej niż średnia krajowa. Panie zajmują różnorodne stanowiska: od agentów celnych, spedytorów międzynarodowych i specjalistów ds. logistyki, poprzez kierowników biur, Key Account Managerów, aż po dyrektorów finansowych czy dyrektorów oddziałów.

- Według nas logistyka i spedycja jest branżą, w której mogą realizować się zarówno mężczyźni i kobiety. W ROHLIG SUUS Logistics cenimy przede wszystkim kompetencje, umiejętności oraz zaangażowanie członków zespołu. W procesie rekrutacyjnym płeć nie odgrywa zatem żadnej roli. Wzrost liczby kobiet w firmie wynika z ich wzmożonej aktywności zawodowej w naszej branży, a także z większej elastyczności i różnorodności form zatrudnienia kobiet, jakie oferuje aktualny rynek pracy – powiedziała Alicja Wilmańska, Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich w ROHLIG SUUS Logistics.

Podobnego zdania są przedstawiciele Miejskich Zakładów Autobusowych w wielu miastach Polski. Jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia, by kobieta usiadła za kierownicą autobusu miejskiego. Dzisiaj taka sytuacja nikogo już nie dziwi. W Warszawie w 2007 roku stworzono akcję o nazwie „Kobieta jest stworzona do kierowania autobusem”. W stołecznych autobusach pojawiły sie ulotki oraz plakaty ze zdjęciem prowadzącej autobus kobiety. Akcja miała na celu zachęcenie pań do podjęcia pracy kierowcy. Jak można się domyśleć, nadal większość kierowców stanowią mężczyźni, jednak nie wynika to już z niemożności zostania kobietą-kierowcą.

Co na to Unia Europejska?

W grudniu 2009 roku Komisja Europejska przygotowała raport pt. „Równość kobiet i mężczyzn - rok 2010”. Zauważono w nim wiele pozytywnych zmian w kontekście równości płci, jednak zaznaczono też miejsca nadal wymagające poprawy: „Różnice w traktowaniu kobiet i mężczyzn utrzymują się w odniesieniu do stopy zatrudnienia, płac, godzin pracy, odpowiedzialnych stanowisk, podziału obowiązków związanych z opieką nad dziećmi i obowiązków domowych oraz zagrożenia ubóstwem”. Nadal zdecydowanie częściej w Unii Europejskiej można spotkać panie pracujące w typowo „kobiecych” sektorach: usługach zdrowotnych, usługach w zakresie opieki, edukacji itp. Widać to również w Polsce. W sektorze Opieka zdrowotna i pomoc społeczna w III kwartale 2009 roku pracowało 699 tys. kobiet. Tymczasem tym samym zajęciem pałało się 159 tys. mężczyzn, czyli ponad 4-krotnie mniej.

Co przyniesie przyszłość?

Jak będzie za kilka, kilkanaście lat na rynku pracy, trudno wyrokować. Budownictwo czy transport i logistyka nie zmienią szybko swej specyfiki. Ważne jednak, że właściciele firm zaczynają doceniać pracę kobiet i coraz częściej je zatrudniają.

DGP:Agnieszka Haponik 

DGP:Więcej uprawnień dla mężczyzn to więcej pracy dla kobiet

Prawo powinno zachęcać do posiadania dzieci, ale nie może przez to zniechęcać do zatrudniania kobiet. Dlatego przywileje pracownicze należne teraz matkom powinny obejmować też ojców. A te, które już funkcjonują, warto nagłaśniać. Podwładny musi być dla szefa tak samo „ryzykowny” jak podwładna

Jeżeli pracodawca chce zatrudnić asystentkę, w ogłoszeniu o pracę musi napisać: „poszukujemy asystenta/asystentki”. Bo jeśli wskaże, czy ma to być kobieta, czy też mężczyzna, Państwowa Inspekcją Pracy może mu zarzucić dyskryminację ze względu na płeć. Dyskryminacja jest też zakazana w konstytucji, kodeksie pracy, a od 2011 r. również w ustawie o równym traktowaniu. W teorii płeć nie powinna być więc kryterium zatrudnienia. Jednak praktyka jest inna.

Według ostatnich danych GUS w Polsce pracuje 70 proc. mężczyzn i 61 proc. kobiet w wieku produkcyjnym. Proporcje zmieniają się, kiedy mowa o pracownikach, którzy posiadają dzieci. Z raportu Eurostatu wynika, że zatrudnionych jest 90 proc. Polaków posiadających dwoje dzieci (w wieku 25 – 54 lata) oraz tylko 70 proc. Polek.

Jedną z głównych przyczyn dyskryminacji kobiet na rynku pracy są ograniczenia wynikające z macierzyństwa. Firma może przeprowadzić poprawną politycznie i zgodną z prawem rekrutację na dane stanowisko, ale i tak zatrudni mężczyznę, bo młoda kobieta może zajść w ciążę i pójść na urlop macierzyński.

Praw biologii nie zmienimy, ale możemy tak zmienić przepisy, aby kobieta nie była postrzegana jako gorszy pracownik tylko dlatego, że chce mieć dziecko. Zamiast rozszerzać jej przywileje rodzicielskie (np. wydłużać urlop macierzyński), warto zadbać o uprawnienia ojcowskie. Im więcej przywilejów rodzicielskich, zastrzeżonych do tej pory wyłącznie dla kobiet, będzie przysługiwało także ojcu dziecka, tym łatwiej kobietom będzie wrócić do pracy po porodzie. Nie tylko dlatego, że odciążone przez partnerów będą miały na to czas, ale także dlatego, że pracodawcy przyjmą je bez obaw o wykorzystywanie przywilejów rodzicielskich.

Pierwszy krok mamy już za sobą. Mężczyznom przysługuje tydzień urlopu macierzyńskiego. Jednak w ciągu dziesięciu miesięcy ubiegłego roku skorzystało z tego tylko 6 – 7 proc. uprawnionych mężczyzn. Z kolei z przedstawionego wczoraj raportu Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że żaden pracownik z firm przez nią skontrolowanych nie skorzystał z części urlopu macierzyńskiego, który może wziąć zamiast matki dziecka. Może warto ich do tego zachęcić, choćby odpowiednią kampanią informacyjną?

Przykładem dla Polskie może być Francja – jedyny duży kraj Unii Europejskiej, w którym nie występują ani problemy demograficzne, ani kłopoty z dyskryminacją kobiet na rynku pracy (78 proc. kobiet z dwójką dzieci pracuje).

Kluczem do sukcesu było tam wprowadzenie wielu różnorodnych form wsparcia dla obojga rodziców (urlopów, zasiłków). Polska musi iść tym śladem, jeśli chce, żeby przybywało jej obywateli, a jednocześnie nie ubywało pracowników płci żeńskiej. Bo samo wprowadzenie przepisów, które zakazują dyskryminacji kobiet, nie zmieni nagle stereotypów dotyczących płci i ich społecznych ról.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

niedziela, 6 marca 2011

Wydarzenia związane z Dniem Kobiet w Poznaniu

Kalendarz wydarzeń manifowych w Poznaniu:

6 marca 2011, niedziela
Babskie Miasteczko. Zapraszamy do stoiska "Adversarii"!
Urząd Miasta Poznania, godz. 11-15.

7 marca 2011, poniedziałek
Zbiórka krwi we współpracy z Regionalnym Centrum
Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu
pod patronatem Szpitala im. Raszei.
Krew zostanie przekazana Oddziałowi Ginekologiczno-Położniczemu
Szpitala im. Raszei w Poznaniu.
Pl. A.Mickiewicza, godz. 12-17.

8 marca 2011, wtorek
Manifa 2011 pod hasłem "DOŚĆ WYZYSKU!"
Deptak Półwiejska (skrzyżowanie z Kwiatową),
godz. 18.00.

9 marca 2011, środa
Debata "Poznań przyjazny kobietom?" o potrzebach kobiet i
budżecie miasta Poznania.
Udział wezmą radne miasta Poznania, przedstawicielki organizacji pozarządowych, policji.
Urząd Miasta Poznania, godz. 10.30, pokój radnych nr 9.